"Studiować z dziećmi"- porównanie sytuacje w Polsce i Niemczech
Między kołyską a salą wykładową.
Niemieccy i polscy studenci o jasnych i ciemnych stronach posiadania potomstwa w czasie studiów.
Z momentem ukończenia nauki w szkole, wiąże się bardzo ważna decyzja dotycząca dalszej drogi życiowej: Praca czy studia? A może jedno i drugie?
Decyzja o podjęciu studiów to kolejna długoterminowa inwestycja. To konieczność poświęcenia swojego czasu na naukę. Powiększenie rodziny pozostaje na dalszym planie; wydaję się, że to jeszcze nie ten odpowiedni moment. Takie same wrażenia ma się po wytęsknionym ukończeniu studiów. Przecież wtedy czas na stawianie pierwszych kroków w karierze.
Pracodawcy w czasie rozmów kwalifikacyjnych odnoszą się nieufnie do młodych absolwentek; widzą w nich potencjalne matki. Koniec końców potomstwo nie daje na siebie czekać zbyt długo. Pracodawcy boją się, że krótko po zatrudnieniu nowej pracownicy jej miejsce zwolni się i trzeba będzie szukać kogoś w zamian. Dlatego trzeba odczekać tzw. okres próbny.
W ten oto sposób szczęście rodzinne odstawione zostaje na dalszy plan, a biorąc pod uwagę coraz mocniejszą pozycję ambitnego absolwenta w przedsiębiorstwie, jego celem staje się wspinanie po szczeblach kariery. Także tutaj nie ma czasu na dziecko.
Ale dlaczego niby tak z tym zwlekać?
Studiujący rodzice niemieccy wydają się czuć na tyle pewnie, że planowanie rodziny rozpoczynają właśnie w czasie studiów. Takie zasiłki jak rodzinny i wychowawczy wspierają wychowanie maleństwa, a takie instytucje jak świetlice pomagają młodym rodzicom uporać się z obowiązkami dnia codziennego. Nie dziwi więc to, że “planowane” dziecko zjawia się na świecie właśnie w czasie studiów. Ostatecznie wydaje się być rozsądniejszym rozwiązaniem wychowywanie małego dziecka podczas studiów, tak aby przy rozpoczęciu kariery zawodowej dziecko osiągnęło wiek szkolny.
Radość z potomstwa jest raczej mniejsza w przypadku polskich studentów. Przypadki ciąży w czasie studiów to w większości “wpadki”, a nie kolejny etap w karierze.
Urodzenie dziecka w czasie studiów, mimo oferowanego wsparcia finansowego, wcale nie musi być atrakcyjne. Powszechnie wiadomo, że dziecku trzeba poświęcić dużo czasu. Studia można wprawdzie przedłużyć i zakończyć w późniejszym terminie, niemniej jednak w Niemczech jest to kosztowna decyzja.
“Wszystko jest kwestią organizacji”
Dlaczego więc zwlekać z tą decyzją, kiedy ma się przy boku swojego wymarzonego partnera?
“Oczywiście, że trzeba umieć rezygnować”
Największym problemem związanym z urodzeniem dziecka w czasie studiów jest kwestia finansowa. Wprawdzie państwo i uczelnia przyznają wsparcie finansowe, lecz nie są to wielkie kokosy. Najbardziej znaczącym zastrzykiem finansowym są zasiłki: wychowawczy i rodzinny, które wypłacane są każdego miesiąca. Mama małego Christophera nie może się skarżyć: “Oczywiście, że trzeba rezygnować z pewnych rzeczy, ale zasiłek rodzinny czy wychowawczy znacznie pomaga finansowo”. Na wspólne podróże z mężem jeszcze będzie czas.
Nie każdy studiujący ma jednak zapewniony dostęp do takiej finansowej pomocy jak z niemieckiego BaföG.
Pomoce pieniężne nie zawsze są też wystarczające wśród studentów niemieckich. 24- letnia Sandra wraz z mężem pracują dodatkowo, żeby móc godnie żyć. “Mój mąż zarabia jakieś pieniądze. Resztę wydatków pokrywamy z mojego zasiłku rodzinnego i pieniędzy zarobionych dodatkowo”. Poza tym rodzice co jakiś czas wspomagają nas zastrzykami pieniężnymi. Sprawunki dla dziecka jak np. dziecięce meble dla naszej córki Hedi podarowała nam ciocia, która niedawno sama doczekała się potomka.
Także w Polsce studiujący rodzice mogą liczyć na dofinansowanie od państwa. Jednorazowa kwota 1000 złotych, którą otrzymują młodzi rodzice, odpowiada mniej więcej 260 euro. Za te pieniądze można kupić pierwsze, najpotrzebniejsze rzeczy dla dziecka, jak na przykład wózek. Bardziej regularną formą pomocy finansowej są różnego rodzaju stypendia. Także zasiłek rodzinny, którego kwota zależy od dochodów, nie zapełnia dziury w domowym budżecie. “Niewiele pieniędzy dostajemy od państwa. Co prawda nie jest to duża kwota, ale to zawsze coś” - mówi Tomasz, który studiuje w Krakowie i wraz ze swoją dziewczyną wychowuje małego Jasia.
Stypendia socjalne przyznawane przez uniwersytet to także jakaś dodatkowa pomoc. “Mimo wszystko nie polecam poszerzania rodziny w czasie studiów. Już same studia to droga inwestycja, a co dopiero, gdy trzeba utrzymać rodzinę” - przyznaje. Ela natomiast nie pobiera świadczeń pieniężnych z uczelni i między innymi przez to rodzina jeszcze bardziej jej pomaga. “Mieszkam razem z moją siostrą, która bardzo mi pomaga przy wychowaniu Zosi”.
Dlaczego zwlekać?
Dzisiaj kwestia pobierania zasiłków pieniężnych i ich wysokość zależy od poszczególnych przypadków. Wydaje się jednak, że łatwiej mając dziecko jest studiować w Niemczech niż w Polsce. Planowanie poszerzenia rodziny w czasie studiów jest wręcz wskazane dla późniejszej kariery zawodowej. Mama małej Heidi patrzy optymistycznie w przyszłość “Myślę, że ten, kto w czasie studiów doczekał się potomka i mimo to ukończył studia z dobrym wynikiem, udowodnił swoje managerskie zdolności i odporność na obciążenia”.
Viviane była także planowanym dzieckiem. “Żaden czas nie wydaje się być odpowiednim na dziecko, czy to w czasie studiów czy po nich. Teraz mam dużo więcej czasu na zajmowanie się moją córeczką” - mówi z przekonaniem mama Nadine.
Pomiędzy zmienianiem pieluch a wizytami u lekarza trzeba znaleźć czas na wykłady i seminaria. Czasami opieka nad dzieckiem pochłania tyle czasu, że beztroskie studiowanie nie jest możliwe, a wykłady późnym popołudniem kolidują z obowiązkami rodzicielskimi. “Mój rozkład dnia nie doznaje żadnego uszczerbku. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji.”- mówi Nadine, matka półtorarocznej dziewczynki. Trzeba tutaj wspomnieć, że rodzice zabierają codziennie małą Viviane do żłobka, gdzie mała może się bawić w towarzystwie 31 innych dzieci. Według wydatków na opiekę dziecka i przychodów rodziny naliczane są ceny za każde miejsce w takiej placówce. Godziny otwarcia takich instytucji są tak dostosowane, aby nie kolidowały z zajęciami studentów, co jest niewątpliwym atutem. “To naprawdę wygodne. W ten sposób mam po ostatnim wykładzie wystarczająco dużo czasu, żeby odebrać córkę” - dodaje Nadine. W Polsce są co prawda takie świetlice dla dzieci, jednak przeciętny student nie może pozwolić sobie na taki luksus. W takiej sytuacji może pomóc tylko rodzina, albo też sami rodzice zmieniają się przy opiece nad dzieckiem. Zosia skończyla właśnie trzy miesiące i jest całym światem dla swojej młodej mamy Eli, która studiuje w Krakowie. “Teraz to moja córka jest dla mnie całym życiem, to mój maleńki skarb. W mojej sytuacji widzę właściwie same plusy, chociaż czasu na sprawy studenckie mam zdecydowanie mniej” - mówi. Godziny od 9 do 17 spędza na uczelni, ma napięty plan zajęć. Tylko przed i po zajęciach może poświęcić się całkowicie swojemu dziecku. W tym czasie gdy mama pilnie słucha wykładów, Zosią opiekuje się jej tata lub opiekunka. Czasem jednak są takie sytuacje, gdy mała chodzi na wykłady razem z mamą. “Profesorowie pomagają mi i są bardzo wyrozumiali. Mogę przyprowadzać Zosię na zajęcia, kiedy jest to konieczne. Urodzenie dziecka na studiach zamyka drogę do wykorzystania wszystkich możliwości, jakie oferuje uczelnia. Ela jako studentka filologii ukraińskiej często podróżowała na Ukrain
ę. Ostatnio musiała jednak przesunąć wyjazd ze względu na dziecko. Jej priorytety – jak sama mówi – zmieniły się. Podobnie jest z innym polskim studentem Tomaszem. Jego syn przyczynił się do zmiany wielu planów swoich rodziców. Mimo, że nie oddałby swojego syna za nic na świecie, nie poleca innym pójścia w jego ślady. Także jego cele i wytyczne życiowe, chcąc nie chcąc, zmieniły się. “Muszę szybko znaleźć jakąś normalną pracę, poza tym chce też dalej studiować”. Dla Niemki Stefanie to żaden problem. Ta 24letnia studentka z Illmenau i jej mąż wcale nie wykluczają małej siostrzyczki dla ich dwuletniego synka. “Posiadanie dzieci w czasie studiów to jeden wielki plus. Jestem w stanie tak zaplanować swój czas, by nie musieć odkładać decyzji o dziecku na kolejny rok” - tłumaczy. Ponieważ obydwoje studiują, potrafią podzielić się czasem opieki nad dzieckiem. Sprawdziło się bardzo dobrze, kiedy mąż Stefanie odbywał praktykę zawodową. Osiem godzin pracy to dużo. Wtedy to przede wszystkim Stefanie zajmowała się wychowaniem i opieką nad ich synkiem.
Alexandra Straube i Anja Soft, tłumaczenie: Ewa Szymańska i Marta Wołoszyn. Artykuł powstał w ramach projektu Medienbrucke!!