A więc byłam w 40 tygodniu ciąży mnogiej co przy bliźniakach jest nie do wiary. Mąż miał przyjść z pracy o 12:30 w
dzień. Była godzina 7 rano i przyszedł listonosz, który przyniósł mi czasopismo dla kobiet w ciąży. Włożyłam raz dwa pięć
szlafrok i otworzylam drzwi. Odebrałam czasopismo i poszłam po kase, zeby zapłacić(15zł) wracałam z pokoju z pieniędzmi(20
zł)i złapał mnie skurcz. Musialam oprzeć się o ściane, aż listonosz się śmiał, że do banku chyba poszłam po te pieniądze bo
tak długo. Dałam mu te 20 zł i powiedzialm żeby mi nie wydawal bo brzuch mnie strasznie bolał. No wiec zaczął dziękowac za
napiwek i poszedł. Szybko połozyłam się do łóżka. Poszłam dalej spac. O 7:40 obudził mnie skurcz poprzekręcałam się na boki
kilka razem i dalej śpie. O 7:50 zachciało mi się siusi. Poszłam do łazienki i nic. Idę spac. 8:05 znowu chce siku, ide do
lazienki i nic. Potem to samo o 8:15, 8:20 i 8:30. Przeszło to poszłam spać. Budzę się o 9:00 i biegiem do łazienki bo się
zkupkam. Ale to oczywiście pomyłjka i tak kilka razy. Wkońcu zaczęły mnie łapać skurcze co 20-15 minut i trwały 20 sekund.
O 10: już skurcze co 10 minut i nadal trwają 20 sekund, nie są zbyt silne. Od 10:35 już co 6 minut trwają 35 sekund są sporo
silniejsze . Ide do łazienki się odświeżyć wychodze z wanny i mi kapie po nogach i to bardzo szybko. To szybko ręcznik, zeby
nie odeszły mi te wody za szybko. Z ręcznikiem i ze skurczami ui do męża dzwonie o 11:00, że nie wytrzymuje i się zaczelo to
mąż byl za 15 minut w domu i raz dwa do szpitala bo skurcze co 4 minuty. Pojechałam do szpuitala a KTG nie wykazuje skurczy.
Myślalam ze się wściekne do reszty i zaczelam sie drzec ze jakto nie ma skurczy jak ja nie wytrzymuje. Potem po 15 minco3
minuty. Poszłam na badanie i teraz to juz silne skurcze KTG wykazywalo rozwracioe pelne i lekarz mówi no i jak zaczynamy czy
nie(zartowal bo wiadomo ze juz) a ja na to jak nie zaczniemy to pękne. Więc zaczelo sie. Parłam parłam oddychałam parłam
itd. i po 3,5 godzinach wyszło pierwsze dziecko (O GODZINIE 15:37) Monisie. Za 12 minut wyszedł Piotruś(o 15:49). Bolało
skurcze były ale się oplacały. I nie martwcie się popuszczaniem moczu bo dziecko naciska na pęcherz(albo dzieci)ja co chwile
popuszczałam, i lekarz sie pytał wkoncu czy nie mam poptzrzeby sie zalatwic a ja mu na to ze ja nie czuje czy mi sie chce
czy nie bo mnie wszystko boli :))
Katia
Chcesz zamieścić swoje przeżycia z porodu i podzielić się nimi z innymi Paniami? Nic prostszego.
Skorzystaj z formularza kontaktowego serwisu "Twoja Ciąża".
i wyślij do mnie swoje opowiadanie.