|
|
Strona główna >> Odpowiedzi Eksperta
Odpowiedzi Eksperta serwisu "Twoja Ciąża" - psycholog Agnieszka Dybowska- Mrozowicz
załamana
nie jestem gotowa na ciaze
Witam.
MAm 21 lat ... a dzien dzisiejszy jest najgorszym w moim zyciu. to jest
jak wyrok...jestem w ciazy...mialam plany na przyszlosc... marzenia...
studia... ukochane.... o ktorych marzylam od lat...dobra prace..i
wszystko trace..
wiem ze bede musiala zrezygnowac z uczeli... kierunek na jakim jestem
nie pozwala na to by kobieta w ciazy mogla w nim uczestniczyc... zbyt
duzy kontakt z chemia praktyczna..
jestem ze swoim partnerem od 4 lat ale miedzy nami nigdy nie pojawil sie
temat dziecka...
ja zawsze sie przed tym bronilam... mialam inne cele w zyciu..
zawsze uwazalam sie za rozsadna ... robilam wszystko by do tego nie
doszlo..
uzywalam srodkow antykoncepcyjnych... i teraz nagle taki cios mam
strasznie wymagajacych rodzicow... nie wiem jak im to powiedziec spale
sie ze wstydu... wiem ze to bedzie dla nich cios taki sam jak dla
mnie... dla mnie moje zycie sie skonczylo ...spotkalo mnie nieszczescie..
kocham dzieci ale nie jestem na nie gotowa...dzis cale moje zycie sie
zmienilo...
ta wiadomosc to koszmar...chce dziecka ale nie teraz ...
czemu wlasnie mnie to spotyka???????
Witaj!
Przede wszystkim swoją odpowiedź rozpocznę od tego, że żadna
antykoncepcja nie daje 100 % pewności że nie zajdzie się w ciążę. Nawet
tabletki antykoncepcyjne nie zabezpieczają w 100 % a 99% czyli istnieje
1% szansa zajścia w ciąże. Do tego dochodzą zmienne takie jak stres,
podróże, obciążenia fizyczne (wysiłek), które mogą wpłynąć na działanie
metod antykoncepcyjnych i osłabić ich skuteczność.
Decydując się na współżycie musiałaś mieć świadomość, że może skończyć
się to ciąża...
Myślę przede wszystkim, że masz do tego wszystkiego całkowicie
niewłaściwe podejście. Uważasz, że ciąża równoznaczna jest z rezygnacja
ze wszystkich marzeń i pragnień jakie posiadasz. Studia można
kontynuować po odchowaniu dzieciaczka (np. gdy dziecko osiągnie 6
miesiąc życia). Uczelnie są raczej nastawione na pomoc studiującym
mamom. Wiele uczelni oferuje dziekanki czy też indywidualny tok studiów,
gdzie nie obowiązuje 100% obecność na zajęciach. Myślę, że warto
zainteresować się alternatywnymi możliwościami kontynuowania studiów, a
nie od razu z nich rezygnować.
Co do kwestii rodziców... Myślę, ze będzie to dla Nich w pewnym sensie
zaskoczenie i pierwsza reakcja może nie być dla Ciebie taka jakiej byś
oczekiwała. Z drugiej strony nie masz 100% pewności, że nie zareagują
radością... Myślę, ze powoli zaczynasz swoje własne życie... dorosłe
życie... i czas już przyjąć do świadomości, że rodzice zawsze
przynajmniej w większości wypadków mają swój własny zamysł na rozwój
własnych dzieci... własne niespełnione pragnienia i marzenia przekładają
na swoje dzieci... pragną ustrzec dzieci przed błędami jakie sami
popełnili... Czasami dzieci idą ta wytyczoną przez rodziców drogą, warto
tylko zastanowić się czy robią to bo to jest Ich droga czy tylko
dlatego, że pragną spełnić zadania rodziców i Ich zadowolić... i czy tak
naprawdę żyjąc w taki sposób są zadowoleni i czy czuja się spełnieni...
a przede wszystkim czy czuja się na tej drodze sobą... Pewien znany
psychoterapeuta mówi, ze rodzice maja prawo mieć swój zamysł na Nas, na
nasz rozwój, mają prawo wtrącać się w nasze plany i marzenia... ale my
mamy także prawo postępować tak jak my uważamy za słuszne i postępować
tak jak my chcemy, nawet jeśli Nasi rodzice tego nie pochwalają...
Jesteśmy indywidualnymi jednostkami całkowicie niezależnymi od innych.
Możliwe, że za parę lat po okresach buntu i wypierania wiadomości, że
Twoje życie potoczyło się zupełnie inaczej niż Oni pragnęli staną się
wspaniałymi dziadkami, którzy wnuczkę bądź wnuka będą kochać nad życie.
Pamiętaj, że to Twoje życie!!! Twoi rodzice mają swoje a Ty swoje!!! Nie
uzależniaj swojego szczęścia od opinii rodziców i innych ludzi. Wiem to
ciężkie... niezadowolenie innych boli... ale uwierz na dłuższą metę to
najlepsze rozwiązanie. Najlepsze dla Ciebie samej.
I jeszcze jedno dziecko to nie jest nieszczęście... Nie myśl o tym w
ten sposób zastanów się jak ten maluch będzie się czuł jak ktoś kiedyś
mu taką wiadomość od Mamy przekaże... Będzie się czuło bardzo obciążone
samym faktem, że się pojawiło... a przecież Ono nie jest niczemu winne
to nie ono samo się stworzyło... Dwoje ludzi nad tym pracowało żeby się
pojawił... często kiedy Mama nie akceptuje dziecka nawet jeśli nie powie
mu tego wprost, Matka podświadomie wysyła mu taką wiadomość i dziecko to
wyczuwa... i uwierz nie wpływa to dobrze na jego rozwój...
Pytasz mnie czemu Ciebie to spotyka... A może właśnie tak miało być...
Ludzie maja wiele planów na swoje życie... wiele pragnień... często
jednak los sprawia, że wiele z tego spełza na niczym i tak staje się
zupełnie inaczej... Taka mała przekora losu... Wobec losu trzeba nauczyć
się pokory. Może pomyśl o dziecku jako o takim znaku, że czas właśnie na
coś, co da Twojemu życiu sens, co scementuje Twój związek...
Dzieci to wspaniale istoty często nawet jeśli ich nie pragniemy ale
decydujemy się Je urodzić dają Nam taką radość w życiu, że dopiero wtedy
wiemy co tak naprawdę jest dla Nas ważne... i zaczynamy kochać Je nad
życie dając całego siebie...
Z całego serce życzę Ci tego... żebyś to poczuła wobec swojego malucha,
którego nosisz w brzuszku...
Pozdrawiam
Kasia
stany lękowe
Witam. Jestem w ciązy i leczę się psychiatrycznie. Moj
psychiatra uwaza ze poród fizjologiczny moze byc niebezpieczny zarowno
dla dziecka jak i dla mnie w moim stanie.Dostalam od niego zaswiadczenie
o tym.Moje pytanie jest takie czy musze mowic ginekologowi dokladnie
dlaczego sie lecze i dlaczego moze miec to negatywny wplyw na przebieg
porodu?Trudno mi bedzie o tym mowic.
Witam,
Uważam ze ginekolog mając skierowanie od psychiatry powinien je
uwzględnić i nie dopytywać jakie są powody ze poród fizjologiczny nie
może się odbyć. To Twoja indywidualna sprawa czy chcesz powiedzieć Jemu
na co się leczysz i dlaczego poród fizjologiczny może być niebezpieczny
zarówno dla Ciebie jak i dla Dziecka. Czasami zdarza się ze lekarz
ginekolog bierze numer kontaktowy do lekarz psychiatry i sam dowiaduje
się co jest powodem takiej decyzji oczywiście za zgoda pacjentki.
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego rozwiązania
Anulka_87
poznac czy nie znac plci dziecka
Jestem szczesliwa mama 16 miesiecznego synka.Moj maz zawsze
chcial synka,ja zawsze chcialam dziewczynke.Maz w 1 ciazy chcial poznac
plec dziecka-oboje sie cieszylismy ze bedzie chlopiec(ja bardziej sie
cieszylam ze wzg.na meza).Teraz jestem w ciazy ponownie,i z poczatku
bylo mi wszystko jedno,jaka bedzie plec 2 dziecka.Nawet ustalilismy z
mezem,ze tym razem nie bedziemy wiedziec.Ale...Od poczatku kazdy
twierdzi,ze bedzie dziewczynka.Do tego ta ciaze przechodze zupelnie
inaczej niz z synkiem i, co tu duzo ukrywac, nie wiem kiedy,nastawilam
sie ze to bedzie corcia.Teraz zdecydowalam sie ze jednak chce poznac
plec przed porodem-bo nie wiem czy zamiast sie cieszyc po porodzie,bede
sie smucic?Moje pytanie brzmi-poznac plec teraz(USG za 4 tygodnie) czy
poczekac do porodu(tak jak chce maz)? Ah,i nie chodzi o to ze sie
rozczaruje nie wiem jak,gdy bedzie chlopiec,boje sie tylko,ze to cale 9
miesieczne czekanie spoteguje nastawienie na dziewczynke.Kolezanka
ostatnio dowiedziala sie w 8 miesiacu ze bedzie miala dziewczynke a
nastawila sie na chlopaka...widac bylo na jej twarzy wielkie
rozczarowanie.
Ciężka sprawa z ta płcią.... Ciekawa jestem ile kobiet przezywa podobne
wątpliwości podczas ciąży . Ja osobiście uważam ze trzeba postępować tak
jak podpowiada Nam serducho. Nie spełniać tego czego oczekuje maż,
dziadkowie, znajomi ale to czego my tak naprawdę pragniemy.
Wiesz widzę ze nawet jeśli nastawisz się na córcie a będzie synek to Ty
będziesz kochać go tak samo mocno jakby to była dziewczyna... A moment
rozczarowanie będzie trwać z parę sekund...
Osobiście znam przypadek gdzie USG najpierw pokazywało dziewczynę do
około 6 miesiąca,w 8 nagle okazało się ze to chłopak i tak już
utrzymywano do końca ciąży....a na porodówce wyskoczyła dziewczyna....
Myślę ze USG mimo ze to wynalazek wspaniały bo pomaga w określeniu
zdrowia dziecka to jednak technika, a technika lubi się mylić. Zawsze
trzeba mieć do tego ułamek sceptycyzmu.
Każda ciąża jest inna, każdy organizm kobiecy przezywa ciążę w swój
indywidualny sposób. Dwie kobiety noszące pod serduchem dziewczynki mogą
ciąże przezywać diametralnie różnie, gdzie jedna stereotypowo na
chłopaka a druga na dziewczynę. Trudno wyrokować i szczerze
powiedziawszy doradzać cokolwiek.Myślę ze sama musisz się wsłuchać w
siebie i dojść do tego czy bardzo chcesz znać płeć czy nie. A Nawet
jeśli Jej nie poznasz nie nastawiaj się na nic, na żadna z Nich.... tyle
razy ile ktoś powie ci ze przezywasz ja jak na typowa dziewczynę tyle
razy powiedz sobie sama w duchu ze nigdy nie ma stuprocentowej pewności
i akurat twój przypadek może okazać się tym zaskakujący.
Pozdrawiam
Madzia
ciaża
mam dopiero 16 lat i zaszłam w ciążę co mam zrobić jak
powiedzieć mamie i do tego ostatnio często kręci mi się w głowie czy to
ma jakiś związek z ciążą
Witam!
Przede wszystkim poleciłabym wizytę u lekarza ginekologa aby potwierdzić
ewentualne podejrzenie ciąży. Od tego uzależnione jest Twoje dalsze
postępowanie.
Pozdrawiam
Paulina 18
Urojona ciąża wieczny strach
Dobry wieczór,od 5 miesięcy boję się że jestem w ciąży...to
jest chore ponieważ uprawiałam peeting z chłopakiem którego nie kochałam
....przez cały czas mam normalne miesiączki mimo to wmawiam sobie że
jestem w ciąży boje się wiązać z innymi chłopakami...nie wiem co mam
robić gdzie szukać pomocy? dlatego pisze tutaj mam nadzieje,że udzieli
mi pani jakiś rad..jak mam o tym przestać myśleć? i przestać się
zamartwiać nie radzę z tym sobie, a mam jeszcze mnóstwo innych
problemów...co mam robić co myśleć?
Witam !
Ciąża urojona wiąże się bądź z bardzo silnym pragnieniem ciąży bądź z
obawą przed zajściem w ciążę. Jest przykładem wpływów psychicznych na
funkcje biologiczne kobiety. Wraz ze stopniowym narastaniem przekonania
o istnieniu ciąży towarzyszą pojawiające się objawy fizjologiczne,
które są charakterystyczne dla ciąży na przykład: brak menstruacji lub
somatyczne zmiany w narządach płciowych i rodnych.
Przekonanie o rzekomej ciąży jest bardzo odporne na wszelkie perswazje
i argumenty przemawiające przeciwko Jej zaistnieniu.
Aby upewnić się o istnieniu ciąży bądź Jej braku polecałabym wizytę u
ginekologa. U Niego na pewno dowiesz się czy w Niej jesteś czy nie.
Jeśli nadal będą męczyć i doskwierać Tobie nawracające myśli, że jesteś
w ciąży sugerowałabym udanie się do lekarza specjalisty. Tylko
bezpośrednia rozmowa ( twarzą w twarz) jest w tym przypadku najlepszym
rozwiązaniem.
Ciąża urojona to zaburzenie dlatego też ciężko jest mi tak na odległość
ocenić czy jesteś Nim dotknięta czy też.Nie znam intensywności
myślenia,jakie były okoliczności towarzyszące gdy zaistniało ( czy było
to konkretne zdarzenie- zbliżenie z chłopakiem czy też towarzyszyły temu
jakieś czynniki dodatkowe) . Nic także nie wiadomo mi o charakterze i
rodzaju problemów, które jak już wspomniałaś masz. Dlatego tez jak już
pisałam wcześniej w takiej sytuacji radziłabym odwiedzić specjalistę.
Pozdrawiam
Noemi
ciąża a ślub
Witam
Jestem w 21 tyg. ciąży-mam 21 lat,a mój narzeczony 26. Będę mamą i
bardzo się cieszę choć inni twierdza że za wcześnie, ja pragnełam tego
maleństwa nawet zanim się poczęło-tylko czasem ciężko mi z mymi myslami,
które mnie nękają jak usłyszę coś co poźniej mnie boli, zwłaszcza ,że
słyszę te słowa od przyszłego męża...jest szczery i zawsze taki był,
mówi,że mnie i dzidziusia kocha, aale nie ukrywa,że fakt ,że się pojawił
teraz przyspieszył całą decyzje o ślubie, że dla niego to nie ma takeigo
znaczenia jak dla mnie i ze nie musi brac ślubu zeby z nami byc-ale ja
tak nie chche a z drugiej strony nie chce miec poczucia ,że ten ślub
będzie tylko dla mnie wielkim spełnieniem i radością...nie wiem ale mam
odczucie,ze przyczyną tego jest lęk przed małżeństwem... miał 5 lat jak
jego rodzice sie rozwiedli, tata ma nową rodzinę a on został z maą,która
dopełniła w nim sntystosunek do kościoła przez ojca, który uciekał
zawsze tak gdy sie cos dzialo albo gdy on był chory, i odbiera on to
jako ucieczke ojca i brak troski wobec niego...
czesto myśle o zerwaniu choc bardzo go kocham i wiele we mnei nadzieji
ale boje sie ze to nie wystarczy i nasza wspolna przyszłośc, małżeństwa
szybko się rozwiąże rozwode a tego nie chce, pragne by nasze dzieciątko
miało kochających jego i siebie wzajemnei rodziców...gdybym odeszła
wróciłąbym do domu rodzinneo g na wies gdzie nie mam perspektywy rozwoju
i kontynuawania studiów.....nie wiem co myśleć a dosyć amm tego
przygnębienia, nie chce się smucić i staram sie uśmiechać dla sego
dzieciątka...
proszę nie owskaz\\anie mi tego co mam zrobić, zostac czy odejsc, bo to
ma byc moja decyzja, tylko chce pzonać zdanie psychologa, opinie tej
całej naszej sytuacji...
miłego dnia
Witaj !
W żadnym wypadku nie podałabym Ci gotowej odpowiedzi dotyczącej tego czy
masz odejść czy nie. Jak sama napisałaś to jest Twoja decyzja , tylko i
wyłącznie Twoja.
Przede wszystkim gratuluje doczekania się upragnionego Maluszka. Oraz
tego , że nie przejmujesz się opinią innych i postępujesz w zgodzie sama
ze sobą.
Na podstawie Twojego listu mogę wysnuć wniosek, że twoim i Twojego
partnera problemem jest decyzja o ślubie. Czy ma się odbyć teraz bądź w
dalszej przyszłości. Ty jesteś za opcją teraz , Twój partner woli go
odłożyć. Zasugerowałaś w liście, że może to być związane z tym , że Twoj
partner w dzieciństwie przeżył rozwód rodziców i po części odrzucenie
przez Ojca. Zastanawia mnie to, czy kiedykolwiek rozmawialiście na ten
temat, czy Twój partner potwierdził Twoje wnioski czy są to tylko Twoje
przypuszczenia. Jeśli taka rozmowa nie odbyła się polecałabym , żeby
zaistniała. Ważne jest aby wiedzieć o swojej przeszłości. Jak się
układała, jakie się z Niej ma wspomnienia. To ważne z tego względu, że
buduje poczucie zaufania i intymność w związku.
Zastanawia mnie Twoja dość niekonsekwentna postawa, z jednej strony
chcesz ślubu z drugiej zaś w Twoim liście pojawia się opcja odejścia od
partnera, powrotu do rodziców. To co mnie zastanawia to skąd w Tobie te
wahanie. Czy jest to tylko i wyłącznie uzależnione od tego jaką decyzję
podejmie Twój partner czy też te wątpliwości są powiązane z innymi
wydarzeniem i czynnikami.Jeśli swoje odejście zależy od tego czy Twój
partner zgodzi się na ślub czy też nie to zastanów się czy jest krok
adekwatny do czynu. Czy odejście to najlepsze rozwiązanie. Jest wiele
par, które w takiej sytuacji jak Wy dają sobie czas np pół roku i wtedy
biorą ślub. Ponieważ dla Nich fakt, że spodziewają się dziecka nie jest
"przyspieszaczem" . Zdają się na los. Zauważ, że sama się tego obawiasz.
Przytaczasz mi w liście słowa Twojego partnera: "dla niego nie jest
istotne czy jest ślub czy nie .... ze nadal będzie z wami.... ze nie
musi brać ślubu żeby z nami być " Zauważ, że stosuje on zaimek Wami a
nie z tylko z Tobą. To chyba pokazuje, że jest świadomy, że oczekuje
dziecka i że już niedługo będzie Was troje nie dwoje. JA wiem masz
wątpliwości, wiadomo każdy człowiek je ma. Ty dodatkowo masz ich w
ilości podwójnej bo myślisz już nie o sobie ale o małej kruszynce w
brzuszku. Chcesz dla Niej jak najlepiej stąd Twoje obawy i strach. Tylko
widzisz losu nie da się zaplanować, nawet jeśli go planujesz często te
plany "dają w łeb" i zostajesz bez Nich. Nie wiesz co czeka Ciebie za
rok, dwa , dziesięć. Staram się Tobie tylko ukazać, że możesz przez taką
swoją postawę ( chce ślubu teraz, jak nie to odchodzę) zaprzepaścić coś
bardzo wartościowego i ważnego dla Ciebie jak i może dla Twojego
partnera. A może dajcie sobie szanse, bez ślubu... Zobaczcie jak to
jest.... Umówcie się na przykład, że ślub odbędzie się jak Maluszek się
urodzi. Wyznaczcie wspólnie datę, która obydwojga Was usatysfakcjonuje i
nikogo nie będzie przymuszać do czegoś. Szczerze porozmawiajcie jak Wy
widzicie swoją wspólną przyszłość. We troje.
Sama mówisz, że wiele w Tobie nadziei. Ja sadzę, że także miłości.
Miłości do partnera i Dzieciątka. A uwierz miłość daję siłę.Sile do
walki z wszelkimi przeciwnościami losu. Czasem nie zdajemy sobie sprawy
jak wielką.
Pozdrawiam
Paulina
wszystko się popsuło
Mieliśmy się pobrać w przyszłym roku, ale niedawno okazało
się,że jestem w ciąży i przełożyliśmy ślub na bardziej odpowiedni
moment,tzn na po porodzie, jak już Dzidziuś trochę podrośnie. Zawsze
rozmawialiśmy o dzieciach i mimo, że Dzidziuś nie był teraz do końca
zaplanowany,uradował nas ogromnie.
Zawsze uważałam, że jesteśmy dobraną parą, jednak teraz zaczęło się
wszystko psuć.Nie mamy dla siebie życzliwości, jesteśmy cały czas
zestresowani, ja mam wrażenie, że wszystko jest teraz wymuszone i coraz
częściej dochodzę do wniosku, że to Dziecko, to zupełnie za wcześnie,że
nie byliśmy tak naprawdę na to przygotowani, chociaż wydawało nam się
inaczej.Jedna kłótnia ciągnie za sobą drugą.Wiem, że to jest zupełnie
nowa sytuacja i potrzeba czasu, żeby się do niej przyzwyczaić, że
działają teraz hormony:), tylko moje myślenie stało się tak radykalne,że
zaczynam żałować tego faktu, chociaż już bardzo kocham to Maleństwo w
moim brzuchu.
Wiem, że za chwilę będzie jeszcze gorzej, że sama ciąża to nic, dopiero
jak urodzi się Dzidziuś zaczną się większe problemy(między nami). Jestem
tego zupełnie świadoma i próbuję teraz temu zapobiec, jednak wychodzi mi
coś zupełnie odwrotnego. Już sama nie wiem co mam robić. Jest w tym dużo
mojej winy, ale nie czuję też starań ze strony mojego Narzeczonego.
Oboje widzimy, że coś jest nie tak, ale chyba obojgu nam już się
najzwyczajniej nie chce nic z tym robić. Kłócimy się o najdrobniejsze
szczegóły. Ja próbuje przygotować Go do tego (i chyba siebie też), że za
chwilę pojawi się Dzidziuś, który stanie się najważniejszy, do tego, że
to będzie ogromna odpowiedzialność, (z czego On sobie chyba nie zdaje
sprawy),dlatego mam obawy, że zostanę ze wszystkim sama, że Jego pomoc
będzie się sprowadzała do tego, że przytuli Dzidziusia (bo nie
twierdzę,żę będzie złym Ojcem), a na mnie spadną wszystkie obowiązki. I
rzecz polega chyba na tym, że próbuję sobie przygotować grunt, a On tego
najzwyczajniej w świecie nie wytrzymuje, bo ja chyba też bym nie
wytrzymała.Poprostu boję się przyszłości, boję się o nas. Teraz jest
źle, a co będzie potem?
Dla wielu osób wiadomość o ciąży jest sporym zaskoczeniem, nawet jeśli
psychicznie czuło się na Nią gotowym, podświadomie spodziewało się jej.
Ciąża to poważna zmiana w życiu pary. Wraz z pojawieniem się dziecka na
świecie para, małżonkowie zmieniają swój status społeczny. Czekają ich
nowe obowiązki, zwiększa się poczucie odpowiedzialności, ponieważ
dotyczy ono teraz nie tylko siebie samego i Nas ale i małego
człowieczka, który jest zależny całkowicie od rodziców. Jednocześnie
jednak pojawiają się nowe chwile radości i miłe zaskoczenia, którymi
obdarowuje rodziców dziecko. Taka zmiana ról obwarowana jest dużą
ilością leków, obaw i wątpliwości. Dotyczą one obojga przyszłych
rodziców, nie tylko Mamę noszącą dziecko pod sercem.
Proponuje żebyście o tym porozmawiali. Rozmowa jednak niech nie dotyczy
właśnie tych obowiązków (ile ich będzie), jak bardzo Ty czy Twój partner
będziecie się musieli "poświęcić" dla dziecka, a raczej waszych uczuć,
spróbujcie się wzajemnie wesprzeć i zrozumieć to co druga osoba czuje.
Nie skreślaj od razu partnera i nie oceniaj go źle. Że on nie zdaje
sobie sprawy z ilości obowiązków i odpowiedzialności. Mężczyźni często
inaczej niż kobiety przeżywają emocje. Możliwe, że właśnie taka rozmowa
pokaże ci, że On całkowicie zdaje sobie sprawę z tego jak będzie. Być
może Twój partner potrzebuje właśnie takich rozmów a nie ciągłego
przypominania mu jak to będzie ciężko jak się pojawi maluch. Głośno
wypowiedziane emocje, nawet mało sprecyzowane, stają się bardziej
konkretne i łatwiej oswajalne dla Was obojga.
Piszesz że przygotowujesz grunt i że nie dziwisz się, że Twój partner
tego nie wytrzymuje bo sama też byś nie wytrzymała więc może zaprzestań
tych przygotowań i skup się na Was, na Waszej relacji. Może zamiast
tego, kupcie książkę o rozwoju dziecka w łonie mamy i czytajcie razem.
Oglądajcie zdjęcia z brzuszka na stronach internetowych. Chodźcie razem
na USG Waszego szkraba. Może to spowoduje ze się do siebie zbliżycie.
Myślę, że Twój sposób patrzenia , dość radykalnego jak sama wspomniałaś
nie tylko dotyczący samej ciąży, dziecka ale i partnera spowodowany jest
dużą ilością lęku i wątpliwości, które w ciąży a szczególnie na jej
samym początku są jak najzupełniej normalne. Sama piszesz, że może
spowodowane to jest burzą hormonalną i masz całkowitą rację. W okresie
pierwszego trymestru to co odczuwa kobieta jest całkowitą zagadką i
tajemnicą także dla Niej samej. Ta burza stabilizuje się w okresie
drugiego trymestru. Być może właśnie w tym czasie poczujesz radość
swojego macierzyństwa i partnerstwa.
Pamiętaj, ze teraz potrzebny ci jest spokój i wyciszenie a nie
zmartwienia, pesymistyczne myśli i złe nastawienie co do czekającej cię
przyszłości. Maluszek odczuwa Twój stres i poddenerwowanie. Zrelaksuj
się. Poszukaj jakiś zajęć, które będą wprawiały Ciebie i zarazem Twojego
Maluszka w stan wyciszenia. Nie przewiduj przyszłości. Nie barw
wszystkiego od razu na odcienie czerni. Ciąża to proces dojrzewania.
Dojrzewania do bycia rodzicem. Proces trudny i złożony. Także
psychicznie.
PIPI
NIE MAM JUŻ SIŁY
MAM 20 LAT A MAZ 35 BARDZO CHCEMY MIEĆ DZIECKO ,STARAMY SIE OD
2 LAT I BEZ SKUTKU,maz ma juz 2 dzieci ,ale chcemy miec wspólne,mam
wrażenie ,ze to moja wina ,ponieważ moja siostra tez ma problemy z
zajściem w ciąże ,ja nie mam juz siły ,tak bardzo chcemy miec dziecko,w
końcu jestem młoda kobieta,nigdy nie myślałam ze az tak trudno bedzie
zajśc mi w ciąże .zaczynam sie martwić .Nie wiem co mam robić ,te
pragnienie jest silniejsze od nas.
Witaj !
Rozumiem Twoja sytuację i załamanie. Ciągła huśtawka nastrojów,
mieszanina nadzieii, wyczekiwania , zniecierpliwenia i zawodu mogą
wykończyc i osłabić nie tylko Naszą motywację ale całą przyjemność i
radość starań.
Przede wszytskim nie szukaj winowajców .Takim sposobem myślenia
wprowadzasz siebie w poczucie winy, bezradność i bezsilność.
Wielokrotnie narzucamy sobie zbyt dużą presję, za bardzo czegoś
pragniemy. Nasz organizm nastawiony jest na całodobowe czuwanie, przez
cały czas towarzyszy mu stres i napięcie. Bardzo często w takich
sytuacjach zwolnienie tempa, nie myślenie o danym pragnieniu
paradoksalnie pomaga w jego spełnieniu.
Jak sama wspomniałaś jestes młoda kobietą, możliwe ze Twój organizm
dobiero dojrzewa do stania sie miejscem powstania
małego człowieka . Wiele badań i lekarzy uważa, że najpłodniejszym
wiekiem kobiety jest własnie wiek od 20 do 25 lat. Spokojnie, jeszcze
nic nie jest przesądzone. Spróbuj spojrzeć na to w innych barwach, z
innej perspektywy. Zdaj sie na czas i rytm Twojego organizmu. A przede
wszystkim nie obwiniaj się. Ponieważ to i tak nie rozwiaże problemu a
może nawet dodatkowo go pogorszyć, powodując rosnący w Tobie pesymizm.
Ale przede wszystkim bardzo goraco doradzam Tobie wizytę u lekarza
ginekologa. Wybierz sie sama badź z mężem i przedstaw Jemu swoje
wątpliwości i lęki. Obecnie jest wiele możliwości zbadania dlaczego dana
para pomimo starań nadal jest bezdzietna. I wielu parom po odpowiednich
badaniach udaje sie z sukcesem zostac rodzicami.
Pozdrawiam
Ostrzeżenie
|