Google
 
Web szukaj w serwisie
ciąża
Newsy w portalu | | Pomagamy Julii Mielnickiej | Konferencja dla Mam w Warszawie - Diagnostyka dla Twojej ciąży 10.10.2008 | Serdecznie zapraszam.
  Strona główna Inf. o ciąży Artykuły Bazar Chat Forum




Wejdź na Chat



Wejdź na Chat



Wejdź na Forum



Wejdź na Forum

Strona główna >> Odpowiedzi Eksperta

Odpowiedzi Eksperta serwisu "Twoja Ciąża" - psycholog Agnieszka Dybowska- Mrozowicz

załamana
nie jestem gotowa na ciaze
Witam. MAm 21 lat ... a dzien dzisiejszy jest najgorszym w moim zyciu. to jest jak wyrok...jestem w ciazy...mialam plany na przyszlosc... marzenia... studia... ukochane.... o ktorych marzylam od lat...dobra prace..i wszystko trace.. wiem ze bede musiala zrezygnowac z uczeli... kierunek na jakim jestem nie pozwala na to by kobieta w ciazy mogla w nim uczestniczyc... zbyt duzy kontakt z chemia praktyczna.. jestem ze swoim partnerem od 4 lat ale miedzy nami nigdy nie pojawil sie temat dziecka... ja zawsze sie przed tym bronilam... mialam inne cele w zyciu.. zawsze uwazalam sie za rozsadna ... robilam wszystko by do tego nie doszlo.. uzywalam srodkow antykoncepcyjnych... i teraz nagle taki cios mam strasznie wymagajacych rodzicow... nie wiem jak im to powiedziec spale sie ze wstydu... wiem ze to bedzie dla nich cios taki sam jak dla mnie... dla mnie moje zycie sie skonczylo ...spotkalo mnie nieszczescie.. kocham dzieci ale nie jestem na nie gotowa...dzis cale moje zycie sie zmienilo... ta wiadomosc to koszmar...chce dziecka ale nie teraz ... czemu wlasnie mnie to spotyka???????

Witaj!
Przede wszystkim swoją odpowiedź rozpocznę od tego, że żadna antykoncepcja nie daje 100 % pewności że nie zajdzie się w ciążę. Nawet tabletki antykoncepcyjne nie zabezpieczają w 100 % a 99% czyli istnieje 1% szansa zajścia w ciąże. Do tego dochodzą zmienne takie jak stres, podróże, obciążenia fizyczne (wysiłek), które mogą wpłynąć na działanie metod antykoncepcyjnych i osłabić ich skuteczność. Decydując się na współżycie musiałaś mieć świadomość, że może skończyć się to ciąża...
Myślę przede wszystkim, że masz do tego wszystkiego całkowicie niewłaściwe podejście. Uważasz, że ciąża równoznaczna jest z rezygnacja ze wszystkich marzeń i pragnień jakie posiadasz. Studia można kontynuować po odchowaniu dzieciaczka (np. gdy dziecko osiągnie 6 miesiąc życia). Uczelnie są raczej nastawione na pomoc studiującym mamom. Wiele uczelni oferuje dziekanki czy też indywidualny tok studiów, gdzie nie obowiązuje 100% obecność na zajęciach. Myślę, że warto zainteresować się alternatywnymi możliwościami kontynuowania studiów, a nie od razu z nich rezygnować.
Co do kwestii rodziców... Myślę, ze będzie to dla Nich w pewnym sensie zaskoczenie i pierwsza reakcja może nie być dla Ciebie taka jakiej byś oczekiwała. Z drugiej strony nie masz 100% pewności, że nie zareagują radością... Myślę, ze powoli zaczynasz swoje własne życie... dorosłe życie... i czas już przyjąć do świadomości, że rodzice zawsze przynajmniej w większości wypadków mają swój własny zamysł na rozwój własnych dzieci... własne niespełnione pragnienia i marzenia przekładają na swoje dzieci... pragną ustrzec dzieci przed błędami jakie sami popełnili... Czasami dzieci idą ta wytyczoną przez rodziców drogą, warto tylko zastanowić się czy robią to bo to jest Ich droga czy tylko dlatego, że pragną spełnić zadania rodziców i Ich zadowolić... i czy tak naprawdę żyjąc w taki sposób są zadowoleni i czy czuja się spełnieni... a przede wszystkim czy czuja się na tej drodze sobą... Pewien znany psychoterapeuta mówi, ze rodzice maja prawo mieć swój zamysł na Nas, na nasz rozwój, mają prawo wtrącać się w nasze plany i marzenia... ale my mamy także prawo postępować tak jak my uważamy za słuszne i postępować tak jak my chcemy, nawet jeśli Nasi rodzice tego nie pochwalają... Jesteśmy indywidualnymi jednostkami całkowicie niezależnymi od innych. Możliwe, że za parę lat po okresach buntu i wypierania wiadomości, że Twoje życie potoczyło się zupełnie inaczej niż Oni pragnęli staną się wspaniałymi dziadkami, którzy wnuczkę bądź wnuka będą kochać nad życie. Pamiętaj, że to Twoje życie!!! Twoi rodzice mają swoje a Ty swoje!!! Nie uzależniaj swojego szczęścia od opinii rodziców i innych ludzi. Wiem to ciężkie... niezadowolenie innych boli... ale uwierz na dłuższą metę to najlepsze rozwiązanie. Najlepsze dla Ciebie samej.
I jeszcze jedno dziecko to nie jest nieszczęście... Nie myśl o tym w ten sposób zastanów się jak ten maluch będzie się czuł jak ktoś kiedyś mu taką wiadomość od Mamy przekaże... Będzie się czuło bardzo obciążone samym faktem, że się pojawiło... a przecież Ono nie jest niczemu winne to nie ono samo się stworzyło... Dwoje ludzi nad tym pracowało żeby się pojawił... często kiedy Mama nie akceptuje dziecka nawet jeśli nie powie mu tego wprost, Matka podświadomie wysyła mu taką wiadomość i dziecko to wyczuwa... i uwierz nie wpływa to dobrze na jego rozwój... Pytasz mnie czemu Ciebie to spotyka... A może właśnie tak miało być... Ludzie maja wiele planów na swoje życie... wiele pragnień... często jednak los sprawia, że wiele z tego spełza na niczym i tak staje się zupełnie inaczej... Taka mała przekora losu... Wobec losu trzeba nauczyć się pokory. Może pomyśl o dziecku jako o takim znaku, że czas właśnie na coś, co da Twojemu życiu sens, co scementuje Twój związek... Dzieci to wspaniale istoty często nawet jeśli ich nie pragniemy ale decydujemy się Je urodzić dają Nam taką radość w życiu, że dopiero wtedy wiemy co tak naprawdę jest dla Nas ważne... i zaczynamy kochać Je nad życie dając całego siebie...
Z całego serce życzę Ci tego... żebyś to poczuła wobec swojego malucha, którego nosisz w brzuszku...
Pozdrawiam



Kasia
stany lękowe
Witam. Jestem w ciązy i leczę się psychiatrycznie. Moj psychiatra uwaza ze poród fizjologiczny moze byc niebezpieczny zarowno dla dziecka jak i dla mnie w moim stanie.Dostalam od niego zaswiadczenie o tym.Moje pytanie jest takie czy musze mowic ginekologowi dokladnie dlaczego sie lecze i dlaczego moze miec to negatywny wplyw na przebieg porodu?Trudno mi bedzie o tym mowic.

Witam,
Uważam ze ginekolog mając skierowanie od psychiatry powinien je uwzględnić i nie dopytywać jakie są powody ze poród fizjologiczny nie może się odbyć. To Twoja indywidualna sprawa czy chcesz powiedzieć Jemu na co się leczysz i dlaczego poród fizjologiczny może być niebezpieczny zarówno dla Ciebie jak i dla Dziecka. Czasami zdarza się ze lekarz ginekolog bierze numer kontaktowy do lekarz psychiatry i sam dowiaduje się co jest powodem takiej decyzji oczywiście za zgoda pacjentki.
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego rozwiązania



Anulka_87
poznac czy nie znac plci dziecka
Jestem szczesliwa mama 16 miesiecznego synka.Moj maz zawsze chcial synka,ja zawsze chcialam dziewczynke.Maz w 1 ciazy chcial poznac plec dziecka-oboje sie cieszylismy ze bedzie chlopiec(ja bardziej sie cieszylam ze wzg.na meza).Teraz jestem w ciazy ponownie,i z poczatku bylo mi wszystko jedno,jaka bedzie plec 2 dziecka.Nawet ustalilismy z mezem,ze tym razem nie bedziemy wiedziec.Ale...Od poczatku kazdy twierdzi,ze bedzie dziewczynka.Do tego ta ciaze przechodze zupelnie inaczej niz z synkiem i, co tu duzo ukrywac, nie wiem kiedy,nastawilam sie ze to bedzie corcia.Teraz zdecydowalam sie ze jednak chce poznac plec przed porodem-bo nie wiem czy zamiast sie cieszyc po porodzie,bede sie smucic?Moje pytanie brzmi-poznac plec teraz(USG za 4 tygodnie) czy poczekac do porodu(tak jak chce maz)? Ah,i nie chodzi o to ze sie rozczaruje nie wiem jak,gdy bedzie chlopiec,boje sie tylko,ze to cale 9 miesieczne czekanie spoteguje nastawienie na dziewczynke.Kolezanka ostatnio dowiedziala sie w 8 miesiacu ze bedzie miala dziewczynke a nastawila sie na chlopaka...widac bylo na jej twarzy wielkie rozczarowanie.

Ciężka sprawa z ta płcią.... Ciekawa jestem ile kobiet przezywa podobne wątpliwości podczas ciąży . Ja osobiście uważam ze trzeba postępować tak jak podpowiada Nam serducho. Nie spełniać tego czego oczekuje maż, dziadkowie, znajomi ale to czego my tak naprawdę pragniemy. Wiesz widzę ze nawet jeśli nastawisz się na córcie a będzie synek to Ty będziesz kochać go tak samo mocno jakby to była dziewczyna... A moment rozczarowanie będzie trwać z parę sekund... Osobiście znam przypadek gdzie USG najpierw pokazywało dziewczynę do około 6 miesiąca,w 8 nagle okazało się ze to chłopak i tak już utrzymywano do końca ciąży....a na porodówce wyskoczyła dziewczyna.... Myślę ze USG mimo ze to wynalazek wspaniały bo pomaga w określeniu zdrowia dziecka to jednak technika, a technika lubi się mylić. Zawsze trzeba mieć do tego ułamek sceptycyzmu. Każda ciąża jest inna, każdy organizm kobiecy przezywa ciążę w swój indywidualny sposób. Dwie kobiety noszące pod serduchem dziewczynki mogą ciąże przezywać diametralnie różnie, gdzie jedna stereotypowo na chłopaka a druga na dziewczynę. Trudno wyrokować i szczerze powiedziawszy doradzać cokolwiek.Myślę ze sama musisz się wsłuchać w siebie i dojść do tego czy bardzo chcesz znać płeć czy nie. A Nawet jeśli Jej nie poznasz nie nastawiaj się na nic, na żadna z Nich.... tyle razy ile ktoś powie ci ze przezywasz ja jak na typowa dziewczynę tyle razy powiedz sobie sama w duchu ze nigdy nie ma stuprocentowej pewności i akurat twój przypadek może okazać się tym zaskakujący.
Pozdrawiam



Madzia
ciaża
mam dopiero 16 lat i zaszłam w ciążę co mam zrobić jak powiedzieć mamie i do tego ostatnio często kręci mi się w głowie czy to ma jakiś związek z ciążą

Witam!
Przede wszystkim poleciłabym wizytę u lekarza ginekologa aby potwierdzić ewentualne podejrzenie ciąży. Od tego uzależnione jest Twoje dalsze postępowanie.
Pozdrawiam



Paulina 18
Urojona ciąża wieczny strach
Dobry wieczór,od 5 miesięcy boję się że jestem w ciąży...to jest chore ponieważ uprawiałam peeting z chłopakiem którego nie kochałam ....przez cały czas mam normalne miesiączki mimo to wmawiam sobie że jestem w ciąży boje się wiązać z innymi chłopakami...nie wiem co mam robić gdzie szukać pomocy? dlatego pisze tutaj mam nadzieje,że udzieli mi pani jakiś rad..jak mam o tym przestać myśleć? i przestać się zamartwiać nie radzę z tym sobie, a mam jeszcze mnóstwo innych problemów...co mam robić co myśleć?

Witam !
Ciąża urojona wiąże się bądź z bardzo silnym pragnieniem ciąży bądź z obawą przed zajściem w ciążę. Jest przykładem wpływów psychicznych na funkcje biologiczne kobiety. Wraz ze stopniowym narastaniem przekonania o istnieniu ciąży towarzyszą pojawiające się objawy fizjologiczne, które są charakterystyczne dla ciąży na przykład: brak menstruacji lub somatyczne zmiany w narządach płciowych i rodnych. Przekonanie o rzekomej ciąży jest bardzo odporne na wszelkie perswazje i argumenty przemawiające przeciwko Jej zaistnieniu. Aby upewnić się o istnieniu ciąży bądź Jej braku polecałabym wizytę u ginekologa. U Niego na pewno dowiesz się czy w Niej jesteś czy nie. Jeśli nadal będą męczyć i doskwierać Tobie nawracające myśli, że jesteś w ciąży sugerowałabym udanie się do lekarza specjalisty. Tylko bezpośrednia rozmowa ( twarzą w twarz) jest w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem. Ciąża urojona to zaburzenie dlatego też ciężko jest mi tak na odległość ocenić czy jesteś Nim dotknięta czy też.Nie znam intensywności myślenia,jakie były okoliczności towarzyszące gdy zaistniało ( czy było to konkretne zdarzenie- zbliżenie z chłopakiem czy też towarzyszyły temu jakieś czynniki dodatkowe) . Nic także nie wiadomo mi o charakterze i rodzaju problemów, które jak już wspomniałaś masz. Dlatego tez jak już pisałam wcześniej w takiej sytuacji radziłabym odwiedzić specjalistę.
Pozdrawiam



Noemi
ciąża a ślub
Witam Jestem w 21 tyg. ciąży-mam 21 lat,a mój narzeczony 26. Będę mamą i bardzo się cieszę choć inni twierdza że za wcześnie, ja pragnełam tego maleństwa nawet zanim się poczęło-tylko czasem ciężko mi z mymi myslami, które mnie nękają jak usłyszę coś co poźniej mnie boli, zwłaszcza ,że słyszę te słowa od przyszłego męża...jest szczery i zawsze taki był, mówi,że mnie i dzidziusia kocha, aale nie ukrywa,że fakt ,że się pojawił teraz przyspieszył całą decyzje o ślubie, że dla niego to nie ma takeigo znaczenia jak dla mnie i ze nie musi brac ślubu zeby z nami byc-ale ja tak nie chche a z drugiej strony nie chce miec poczucia ,że ten ślub będzie tylko dla mnie wielkim spełnieniem i radością...nie wiem ale mam odczucie,ze przyczyną tego jest lęk przed małżeństwem... miał 5 lat jak jego rodzice sie rozwiedli, tata ma nową rodzinę a on został z maą,która dopełniła w nim sntystosunek do kościoła przez ojca, który uciekał zawsze tak gdy sie cos dzialo albo gdy on był chory, i odbiera on to jako ucieczke ojca i brak troski wobec niego... czesto myśle o zerwaniu choc bardzo go kocham i wiele we mnei nadzieji ale boje sie ze to nie wystarczy i nasza wspolna przyszłośc, małżeństwa szybko się rozwiąże rozwode a tego nie chce, pragne by nasze dzieciątko miało kochających jego i siebie wzajemnei rodziców...gdybym odeszła wróciłąbym do domu rodzinneo g na wies gdzie nie mam perspektywy rozwoju i kontynuawania studiów.....nie wiem co myśleć a dosyć amm tego przygnębienia, nie chce się smucić i staram sie uśmiechać dla sego dzieciątka... proszę nie owskaz\\anie mi tego co mam zrobić, zostac czy odejsc, bo to ma byc moja decyzja, tylko chce pzonać zdanie psychologa, opinie tej całej naszej sytuacji... miłego dnia

Witaj !
W żadnym wypadku nie podałabym Ci gotowej odpowiedzi dotyczącej tego czy masz odejść czy nie. Jak sama napisałaś to jest Twoja decyzja , tylko i wyłącznie Twoja. Przede wszystkim gratuluje doczekania się upragnionego Maluszka. Oraz tego , że nie przejmujesz się opinią innych i postępujesz w zgodzie sama ze sobą. Na podstawie Twojego listu mogę wysnuć wniosek, że twoim i Twojego partnera problemem jest decyzja o ślubie. Czy ma się odbyć teraz bądź w dalszej przyszłości. Ty jesteś za opcją teraz , Twój partner woli go odłożyć. Zasugerowałaś w liście, że może to być związane z tym , że Twoj partner w dzieciństwie przeżył rozwód rodziców i po części odrzucenie przez Ojca. Zastanawia mnie to, czy kiedykolwiek rozmawialiście na ten temat, czy Twój partner potwierdził Twoje wnioski czy są to tylko Twoje przypuszczenia. Jeśli taka rozmowa nie odbyła się polecałabym , żeby zaistniała. Ważne jest aby wiedzieć o swojej przeszłości. Jak się układała, jakie się z Niej ma wspomnienia. To ważne z tego względu, że buduje poczucie zaufania i intymność w związku. Zastanawia mnie Twoja dość niekonsekwentna postawa, z jednej strony chcesz ślubu z drugiej zaś w Twoim liście pojawia się opcja odejścia od partnera, powrotu do rodziców. To co mnie zastanawia to skąd w Tobie te wahanie. Czy jest to tylko i wyłącznie uzależnione od tego jaką decyzję podejmie Twój partner czy też te wątpliwości są powiązane z innymi wydarzeniem i czynnikami.Jeśli swoje odejście zależy od tego czy Twój partner zgodzi się na ślub czy też nie to zastanów się czy jest krok adekwatny do czynu. Czy odejście to najlepsze rozwiązanie. Jest wiele par, które w takiej sytuacji jak Wy dają sobie czas np pół roku i wtedy biorą ślub. Ponieważ dla Nich fakt, że spodziewają się dziecka nie jest "przyspieszaczem" . Zdają się na los. Zauważ, że sama się tego obawiasz. Przytaczasz mi w liście słowa Twojego partnera: "dla niego nie jest istotne czy jest ślub czy nie .... ze nadal będzie z wami.... ze nie musi brać ślubu żeby z nami być " Zauważ, że stosuje on zaimek Wami a nie z tylko z Tobą. To chyba pokazuje, że jest świadomy, że oczekuje dziecka i że już niedługo będzie Was troje nie dwoje. JA wiem masz wątpliwości, wiadomo każdy człowiek je ma. Ty dodatkowo masz ich w ilości podwójnej bo myślisz już nie o sobie ale o małej kruszynce w brzuszku. Chcesz dla Niej jak najlepiej stąd Twoje obawy i strach. Tylko widzisz losu nie da się zaplanować, nawet jeśli go planujesz często te plany "dają w łeb" i zostajesz bez Nich. Nie wiesz co czeka Ciebie za rok, dwa , dziesięć. Staram się Tobie tylko ukazać, że możesz przez taką swoją postawę ( chce ślubu teraz, jak nie to odchodzę) zaprzepaścić coś bardzo wartościowego i ważnego dla Ciebie jak i może dla Twojego partnera. A może dajcie sobie szanse, bez ślubu... Zobaczcie jak to jest.... Umówcie się na przykład, że ślub odbędzie się jak Maluszek się urodzi. Wyznaczcie wspólnie datę, która obydwojga Was usatysfakcjonuje i nikogo nie będzie przymuszać do czegoś. Szczerze porozmawiajcie jak Wy widzicie swoją wspólną przyszłość. We troje. Sama mówisz, że wiele w Tobie nadziei. Ja sadzę, że także miłości. Miłości do partnera i Dzieciątka. A uwierz miłość daję siłę.Sile do walki z wszelkimi przeciwnościami losu. Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak wielką.
Pozdrawiam



Paulina
wszystko się popsuło
Mieliśmy się pobrać w przyszłym roku, ale niedawno okazało się,że jestem w ciąży i przełożyliśmy ślub na bardziej odpowiedni moment,tzn na po porodzie, jak już Dzidziuś trochę podrośnie. Zawsze rozmawialiśmy o dzieciach i mimo, że Dzidziuś nie był teraz do końca zaplanowany,uradował nas ogromnie.
Zawsze uważałam, że jesteśmy dobraną parą, jednak teraz zaczęło się wszystko psuć.Nie mamy dla siebie życzliwości, jesteśmy cały czas zestresowani, ja mam wrażenie, że wszystko jest teraz wymuszone i coraz częściej dochodzę do wniosku, że to Dziecko, to zupełnie za wcześnie,że nie byliśmy tak naprawdę na to przygotowani, chociaż wydawało nam się inaczej.Jedna kłótnia ciągnie za sobą drugą.Wiem, że to jest zupełnie nowa sytuacja i potrzeba czasu, żeby się do niej przyzwyczaić, że działają teraz hormony:), tylko moje myślenie stało się tak radykalne,że zaczynam żałować tego faktu, chociaż już bardzo kocham to Maleństwo w moim brzuchu.
Wiem, że za chwilę będzie jeszcze gorzej, że sama ciąża to nic, dopiero jak urodzi się Dzidziuś zaczną się większe problemy(między nami). Jestem tego zupełnie świadoma i próbuję teraz temu zapobiec, jednak wychodzi mi coś zupełnie odwrotnego. Już sama nie wiem co mam robić. Jest w tym dużo mojej winy, ale nie czuję też starań ze strony mojego Narzeczonego. Oboje widzimy, że coś jest nie tak, ale chyba obojgu nam już się najzwyczajniej nie chce nic z tym robić. Kłócimy się o najdrobniejsze szczegóły. Ja próbuje przygotować Go do tego (i chyba siebie też), że za chwilę pojawi się Dzidziuś, który stanie się najważniejszy, do tego, że to będzie ogromna odpowiedzialność, (z czego On sobie chyba nie zdaje sprawy),dlatego mam obawy, że zostanę ze wszystkim sama, że Jego pomoc będzie się sprowadzała do tego, że przytuli Dzidziusia (bo nie twierdzę,żę będzie złym Ojcem), a na mnie spadną wszystkie obowiązki. I rzecz polega chyba na tym, że próbuję sobie przygotować grunt, a On tego najzwyczajniej w świecie nie wytrzymuje, bo ja chyba też bym nie wytrzymała.Poprostu boję się przyszłości, boję się o nas. Teraz jest źle, a co będzie potem?

Dla wielu osób wiadomość o ciąży jest sporym zaskoczeniem, nawet jeśli psychicznie czuło się na Nią gotowym, podświadomie spodziewało się jej. Ciąża to poważna zmiana w życiu pary. Wraz z pojawieniem się dziecka na świecie para, małżonkowie zmieniają swój status społeczny. Czekają ich nowe obowiązki, zwiększa się poczucie odpowiedzialności, ponieważ dotyczy ono teraz nie tylko siebie samego i Nas ale i małego człowieczka, który jest zależny całkowicie od rodziców. Jednocześnie jednak pojawiają się nowe chwile radości i miłe zaskoczenia, którymi obdarowuje rodziców dziecko. Taka zmiana ról obwarowana jest dużą ilością leków, obaw i wątpliwości. Dotyczą one obojga przyszłych rodziców, nie tylko Mamę noszącą dziecko pod sercem.
Proponuje żebyście o tym porozmawiali. Rozmowa jednak niech nie dotyczy właśnie tych obowiązków (ile ich będzie), jak bardzo Ty czy Twój partner będziecie się musieli "poświęcić" dla dziecka, a raczej waszych uczuć, spróbujcie się wzajemnie wesprzeć i zrozumieć to co druga osoba czuje. Nie skreślaj od razu partnera i nie oceniaj go źle. Że on nie zdaje sobie sprawy z ilości obowiązków i odpowiedzialności. Mężczyźni często inaczej niż kobiety przeżywają emocje. Możliwe, że właśnie taka rozmowa pokaże ci, że On całkowicie zdaje sobie sprawę z tego jak będzie. Być może Twój partner potrzebuje właśnie takich rozmów a nie ciągłego przypominania mu jak to będzie ciężko jak się pojawi maluch. Głośno wypowiedziane emocje, nawet mało sprecyzowane, stają się bardziej konkretne i łatwiej oswajalne dla Was obojga.
Piszesz że przygotowujesz grunt i że nie dziwisz się, że Twój partner tego nie wytrzymuje bo sama też byś nie wytrzymała więc może zaprzestań tych przygotowań i skup się na Was, na Waszej relacji. Może zamiast tego, kupcie książkę o rozwoju dziecka w łonie mamy i czytajcie razem. Oglądajcie zdjęcia z brzuszka na stronach internetowych. Chodźcie razem na USG Waszego szkraba. Może to spowoduje ze się do siebie zbliżycie. Myślę, że Twój sposób patrzenia , dość radykalnego jak sama wspomniałaś nie tylko dotyczący samej ciąży, dziecka ale i partnera spowodowany jest dużą ilością lęku i wątpliwości, które w ciąży a szczególnie na jej samym początku są jak najzupełniej normalne. Sama piszesz, że może spowodowane to jest burzą hormonalną i masz całkowitą rację. W okresie pierwszego trymestru to co odczuwa kobieta jest całkowitą zagadką i tajemnicą także dla Niej samej. Ta burza stabilizuje się w okresie drugiego trymestru. Być może właśnie w tym czasie poczujesz radość swojego macierzyństwa i partnerstwa.
Pamiętaj, ze teraz potrzebny ci jest spokój i wyciszenie a nie zmartwienia, pesymistyczne myśli i złe nastawienie co do czekającej cię przyszłości. Maluszek odczuwa Twój stres i poddenerwowanie. Zrelaksuj się. Poszukaj jakiś zajęć, które będą wprawiały Ciebie i zarazem Twojego Maluszka w stan wyciszenia. Nie przewiduj przyszłości. Nie barw wszystkiego od razu na odcienie czerni. Ciąża to proces dojrzewania. Dojrzewania do bycia rodzicem. Proces trudny i złożony. Także psychicznie.



PIPI
NIE MAM JUŻ SIŁY
MAM 20 LAT A MAZ 35 BARDZO CHCEMY MIEĆ DZIECKO ,STARAMY SIE OD 2 LAT I BEZ SKUTKU,maz ma juz 2 dzieci ,ale chcemy miec wspólne,mam wrażenie ,ze to moja wina ,ponieważ moja siostra tez ma problemy z zajściem w ciąże ,ja nie mam juz siły ,tak bardzo chcemy miec dziecko,w końcu jestem młoda kobieta,nigdy nie myślałam ze az tak trudno bedzie zajśc mi w ciąże .zaczynam sie martwić .Nie wiem co mam robić ,te pragnienie jest silniejsze od nas.

Witaj !
Rozumiem Twoja sytuację i załamanie. Ciągła huśtawka nastrojów, mieszanina nadzieii, wyczekiwania , zniecierpliwenia i zawodu mogą wykończyc i osłabić nie tylko Naszą motywację ale całą przyjemność i radość starań.
Przede wszytskim nie szukaj winowajców .Takim sposobem myślenia wprowadzasz siebie w poczucie winy, bezradność i bezsilność. Wielokrotnie narzucamy sobie zbyt dużą presję, za bardzo czegoś pragniemy. Nasz organizm nastawiony jest na całodobowe czuwanie, przez cały czas towarzyszy mu stres i napięcie. Bardzo często w takich sytuacjach zwolnienie tempa, nie myślenie o danym pragnieniu paradoksalnie pomaga w jego spełnieniu.
Jak sama wspomniałaś jestes młoda kobietą, możliwe ze Twój organizm dobiero dojrzewa do stania sie miejscem powstania małego człowieka . Wiele badań i lekarzy uważa, że najpłodniejszym wiekiem kobiety jest własnie wiek od 20 do 25 lat. Spokojnie, jeszcze nic nie jest przesądzone. Spróbuj spojrzeć na to w innych barwach, z innej perspektywy. Zdaj sie na czas i rytm Twojego organizmu. A przede wszystkim nie obwiniaj się. Ponieważ to i tak nie rozwiaże problemu a może nawet dodatkowo go pogorszyć, powodując rosnący w Tobie pesymizm. Ale przede wszystkim bardzo goraco doradzam Tobie wizytę u lekarza ginekologa. Wybierz sie sama badź z mężem i przedstaw Jemu swoje wątpliwości i lęki. Obecnie jest wiele możliwości zbadania dlaczego dana para pomimo starań nadal jest bezdzietna. I wielu parom po odpowiednich badaniach udaje sie z sukcesem zostac rodzicami.
Pozdrawiam






Ostrzeżenie
Niemowlaczek



ciąża

ciąża











odzież, ciuchy, ciuszki, ubrania, ubranka dla dzieci, niemowląt, niemowlęca, dziecięca



ciąża

dziecko

Ślub
Mapa odsyłaczy Twoja Ciąża Twój Niemowlaczek Twoja Dziecina

Copyright © 2005-2008

Linki partnerskie: Ciąża
Strona Główna | Galeria zdjęć USG | Galeria zdjęć USG + opis | Ciekawostki | Kontakt z nami | Oblicz termin porodu | przyrost wagi a ciąża | dieta w ciąży | higiena w ciąży | ciąża - jak powstaje człowiek | ciąża - jakie badania lekarskie | ciąża i dolegliwości | Seks w ciąży | Krwawienie w ciąży Partnerzy | Reklama w serwisie | Pomóż Julii | Forum o kotach | Forum o psach | Forum o samochodach | Forum o współżyciu | Forum o mukowiscydozie |
 
Serwis jest własnością Firmy Komputerowej