Opieka jeszcze przed zajściem w ciążę, jednoosobowe sale i darmowa szkoła rodzenia. W nadchodzącym roku na oddziale położniczym Szpitala Wojewódzkiego, który służy kobietom z Torunia i okolic, szykuje się rewolucja
Dziś położnice najczęściej rodzą na kilkuosobowej sali. Te, które chcą skorzystać z izolatki, muszą zapłacić 400 zł. W przyszłym roku ma się to zmienić - lecznica planuje bowiem solidną modernizację oddziału położniczego. Po pierwsze, dzisiejsze zbiorowe bloki porodowe zostaną podzielone na jednoosobowe salki. To zapewni kobietom intymność i komfort. Co ważne - za pobyt w takim pomieszczeniu nie trzeba będzie płacić. - Porody rodzinne, czyli z aktywnym udziałem ojca, cieszą się coraz większą popularnością i dlatego sądzę, że modernizacja spełni oczekiwania naszych pacjentek - mówi z przekonaniem ordynator porodówki dr Marek Maleńczyk.
Andrzej Wiśnicki, dyrektor bielańskiego szpitala, szacuje, że modernizacja pochłonie około 3 mln zł. Pieniądze mają popłynąć z kasy Urzędu Marszałkowskiego. - Fundusze będą - zapewnia marszałek Waldemar Achramowicz. - W przyszłym roku szpital dostanie 6 milionów złotych, z czego część wykorzysta na porodówkę. Musimy tylko podpisać umowę.
Na tym nie koniec zmian na oddziale. Lecznica stara się również o wsparcie finansowe z Unii Europejskiej oraz tzw. funduszy norweskich. Wnioski są już gotowe i jeśli szpital dostanie pieniądze, pójdą one na dodatkową działalność. Ma ona obejmować przede wszystkim tzw. opiekę przedkoncepcyjną, czyli nad kobietami dopiero planującymi zajście w ciążę. Swoją działalność rozszerzyłaby też szkoła rodzenia. Dziś za kurs trzeba płacić 260 zł (Narodowy Fundusz Zdrowia go nie refunduje - red.), a jednorazowo na zajęcia może przychodzić 30 par, czyli około 160 rocznie. Dodatkowe środki sprawiłyby, że ze szkoły każdego roku mogłoby korzystać bezpłatnie nawet 1000 rodzin.
Pierwsze zmiany na toruńskiej porodówce już są. Od kilkunastu dni nowo narodzony maluch najpierw ląduje na brzuchu mamy, a dopiero potem zabierany jest do ważenia i mierzenia - dotąd było odwrotnie. - Służy to bliższemu i szybszemu nawiązaniu kontaktu między matką a dzieckiem - wyjaśnia dr Maleńczyk i dodaje, że porodówka stara się o certyfikat "Szpital przyjazny dziecku", przyznawany przez Instytut Matki i Dziecka.
Przeczytaj opinie internautów na temat tego artykułu umieszczone na forum.gazeta.pl.