Wyróżnienie w konkursie
"Jak powiedziałam ukochanemu że zostanie tatą"
Moje cudowne odkrycie miało miejsce 8 kwietnia 2005r...
O tej wspaniałej nowince chciałam poinformować mojego kochanego męża, więc przygotowałam niespodziankę....
Pamiętam było ok. 18, czekałam na mojego kotka z romantyczną kolacją. W tle przygrywała nastrojowa muzyczka, na stole paliły się świeczki. Dodatkowo magiczną chwilę podkreślał zapach dobiegający z kadzidełka...
Mój ukochany przyszedł jak zwykle punktualnie dał mi tradycyjnego "dzióbka" na powitanie i poszedł przygotować się do kolacji..
Ja w między czasie na talerze wyłożyłam "PLACEK PO WĘGIERSKU"...
Pamiętam, wtedy z wieży CD wydobywała się wspaniała piosenka "Bo do tanga trzeba dwojga"...
Nie zdążyliśmy jeszcze zasiąść do stołu, gdyż mój mężuś poprosił mnie do tańca... kiedy byliśmy w tuleni w siebie ja szeptnęłam mu do uszka...
"Wiesz kochanie - tańczymy w trio.."
Pojawiła się chwilka milczenia i chyba niedowierzania...
Superrrrrr!!!! - usłyszałam z jego ust....
Na nasze policzki spłynęły łzy szczęścia..
Kochanie już teraz tworzymy prawdziwą rodzinę - jest nas już TROJE!!!!
Przytulił mnie jeszcze mocniej, ale bardzo delikatnie, ucałował me dłonie, usta i połaskotał mój brzuszek....( tym samym przywitał się z naszym owocem miłości..)
Nasza kolacja zdążyła trochę wystygnąć, ale to nic... bo taka chwila poinformowania przyszłego tatusia, który po raz pierwszy usłyszał że zostanie ojcem jest cudownym doznaniem i żaden opis nie jest wstanie oddać emocji jakie wtedy nam towarzyszyły.......
A chciałam dodać, iż po wizycie u ginekologa (oczywiście byliśmy tam razem) okazło się, iż będziemy mieć bliżniaczki, więc nasza radość była, jest podwójnie większa...
Od 13 grudnia 2005 jesteśmy szczęśliwymi rodzicami
Patrycji i Patryka....
A, ta magiczna chwila pozostanie na pewno na długo w mojej pamięci i nic nie jest w stanie jej wymazać...