Twoja Ciąża - serwis dla kobiet w ciąży Strona startowa    Twoja Ciąża - serwis dla kobiet w ciąży Dodaj do ulubionych     Projektowanie stron WWW, Toruń DRUKUJ
Forum
Chat

Siłownia dla mięśni rozkoszy

      

Kojarzone z Kamasutrą, silne mięśnie Kegla zwiększają satysfakcję z seksu, ułatwiają poród, dbają o gładką skórę bez cellulitu i chronią przed nietrzymaniem moczu. Jak je wzmacniać ćwiczeniami i specjalnymi przyrządami mówi Joanna Wieczorek, instruktorka warsztatów mięśni dna miednicy.

Red.: Kto powinien ćwiczyć mięśnie dna miednicy (MDM)?

Joanna Wieczorek: Tak naprawdę każdy, bo zawsze powinny być mocne i sprężyste, ponieważ są dla nas bardzo ważne - podtrzymują wszystkie narządy wewnętrzne. Gdy są niewydolne, objawia się to m.in. zapaleniami pęcherza, gorszą jakością doznań seksualnych, nietrzymaniem moczu (NTM), pogarsza się praca jelit, sprzyjają deformacji stawów, kondycji dysków kręgosłupa, powstawaniu cellulitu na brzuchu, pośladkach i udach.


Czytaj dalej -> ...



Mężczyźni rzadziej cierpią na problemy spowodowane ich osłabieniem, natomiast kobiety są na nie narażone niejako z natury, ponieważ rodzą dzieci. Okres przed zajściem w ciążę jest bardzo dobry aby zwrócić uwagę na wzmocnienie tych mięśni. Z kolei po porodzie, dzięki treningowi, szybciej stają się znów elastyczne i wracają do formy. Sporą grupą, która wręcz musi ćwiczyć, są osoby mające problem z NTM. Dotyczy to coraz większej ilości młodych kobiet, często nie mają one nawet 30 lat.

Red.: Do dziś jednak pokutuje pogląd, że problem nietrzymania moczu dotyczy wyłącznie dojrzałych kobiet, koło pięćdziesiątki.

JW.: Nie wierzę w to, że wcześniej chorowały wyłącznie starsze kobiety. Gdy spotykam się z paniami, które mają już swoje lata, one nieraz przyznają, że żyją z tym problemem od młodości. Dziś więcej się o tym mówi i część kobiet szuka pomocy dość wcześnie. A na przestrzeni kilkudziesięciu lat zmienił się nasz tryb życia i ma to wpływ na kondycję. Kiedyś kobiety częściej pracowały fizycznie, były silne i zahartowane. Dziś młode dziewczyny unikają wysiłku. Później już jako kobiety siedzą codziennie po osiem godzin za biurkiem, do pracy i z pracy jadą samochodem, więc też ciągle siedzą. Jeśli w dalszej części dnia nie podejmują żadnej aktywności fizycznej i taki stan trwa latami, to ich ogólna kondycja jest kiepska, więc głęboko ukryte mięśnie Kegla również niedomagają. Dodatkowo każdy poród, a nawet ciąża, bardzo mocno je nadwerężają. Jeśli kobieta nie dba o profilaktykę, to być może szkodzi sobie i nieświadomie sama tworzy warunki do NTM w przyszłości. Bardzo ważna jest też pomoc rodziny czy innych bliskich osób, bo kobieta po porodzie nie może dźwigać żadnych ciężarów i ma to bezpośredni związek z rekonwalescencją MDM. Byłoby najlepiej, gdyby otoczenie wyręczało ją w tym przez okres około trzech miesięcy.

Red.: Co zatem robić?

JW.: Jeśli problem jeszcze nie powstał, to każda aktywność fizyczna będzie dobra - rower, bieganie, basen. Gdy zauważymy choćby pierwsze symptomy osłabienia mięśni, na przykład okresowe nietrzymanie moczu, warto udać się do kogoś, kto pokaże nam jak je wyizolować i wzmacniać. W zaawansowanej chorobie ćwiczenia MDM są również wskazane i na pewno pomogą, ale przede wszystkim trzeba zgłosić się do lekarza. Natomiast kobiety przygotowujące się do porodu lub te, które właśnie urodziły, jak najbardziej powinny ćwiczyć, mogą to też robić za pomocą różnych przyrządów.

Red.: Co to za przyrządy?

JW.: Można powiedzieć, że to taka domowa siłownia do treningu MDM. Są to różnego rodzaju niewielkie, specjalnie wyprofilowane przedmioty, które wkłada się do pochwy jak tampon. Wzmacniają świadomość istnienia mięśni Kegla i pomagają je poczuć. Praca z takim przyrządem jest bardzo prosta, polega na zaciskaniu mięśni wokół niego. Niektóre są w postaci stożka, który w miarę poprawy kondycji dodatkowo dociążamy i tym samym zwiększamy trudność ćwiczeń. Nowością jest przyrząd z metalową kulką w środku, który od niedawna proponuje firma NUK. Kulka podczas ruchu wchodzi w drgania, które przenoszone są na dno miednicy i w ten sposób można poczuć o które mięśnie chodzi, zyskać ich świadomość. Myślę, że tego typu przyrządy są ogromną pomocą dla kobiet zapracowanych, dla tych, które nie mają możliwości uczęszczać na ćwiczenia w grupie i jako dodatkowa pomoc w leczeniu.

Red.: W przypadku NTM, zanim zaczniemy ćwiczyć w domowej siłowni, warto udać się po poradę do specjalisty. Jaki lekarz pomoże w tej kwestii?

JW.: Lekarz ogólny, który zleci badania lub skieruje do urologa. Niestety, wstyd przed taką wizytą jest ogromny. Nieraz trwa całe lata, a koło 50-tki kiedy zaczynają się poważne problemy zdrowotne, bywa, że jest za późno na leczenie i kończy się operacją.

Red.: Jak przełamać ten wstyd?

JW.: Można zacząć od kontaktu z ćwiczącą grupą, bardzo do tego zachęcam. Coraz częściej fitness kluby mają w swojej ofercie ćwiczenia z MDM. Na swoich zajęciach obserwuję, że panie przychodzą bardzo zestresowane, ale gdy poczują wsparcie, powoli zaczynają się otwierać i mówić o swoim problemie. Często dopiero wtedy też nawiązują pierwszy kontakt z lekarzem.

Red.: Do kogo jeszcze może udać się kobieta skarżąca się na problemy związane z osłabieniem MDM?

JW.: Nasze problemy zdrowotne często mają źródło w psychice i pomóc może dobry psycholog lub psychoterapeuta. Obserwuję, że kiedy kobiety zaczynają rozumieć, co jest emocjonalną przyczyną ich choroby, ponad 90 procent przyznaje, że tak właśnie jest. Gdy opowiadają mi o sobie, często pojawia się jeden wspólny wątek dotyczący własnego terytorium. Chodzi o to, że z jakiegoś powodu taka pani nie ma swojego miejsca w życiu, nie potrafi stawiać granic. Pamiętam historię kobiety, która wyraźnie pokazuje, że przyczyna tkwiła w emocjach. Cierpiała na NTM, w końcu postanowiła coś z tym robić i udała się po pomoc do psychologa. Gdy powiedziała z czym przychodzi, ten na wstępie zapytał ją czy ma w domu swoje ulubione miejsce, w którym może pobyć chwilę sama. Ona mieszkała w malutkim mieszkaniu z mężem i dwójką dzieci, przy których ciągle miała coś do zrobienia, jej życie toczyło się raczej w kuchni. Nie miała swojego miejsca i nawet nie wyobrażała sobie, że może je mieć, że w ogóle może mieć chwilę dla siebie. Psycholog poradził, aby kupiła fotel, który będzie tylko dla niej i zalecił, aby codziennie choć na chwilę w nim usiadła poczytać książkę czy wypić herbatę. Zakończenie jest naprawdę ciekawe - ona nie kupiła tego fotela. Poszła do domu i pierwsze co zrobiła, to zapytała męża, czy może go kupić. I dopiero gdy on się na to zgodził, problem z NTM się skończył. Potrzebowała jego akceptacji, że może zrobić coś dobrego dla siebie.

Red.: Mężowie i partnerzy nie potrafią wspierać chorych kobiet?

JW.: Rzadko trafia się taki, który chce i potrafi. Wiele małżeństw i udanych związków rozpadło się przez NTM. Kiedy pojawia się choroba, kobieta zaczyna unikać zbliżeń, dodatkowo krępuje ją przykry zapach. Odrzucony w ten sposób mężczyzna nierzadko sięga po alkohol i wtedy jest kolejny problem. To są naprawdę duże dramaty życiowe. Jeśli partner wyśmiewa i szydzi w stylu .o, znowu się zsikałaś., a tacy też się zdarzają, to poczucie własnej wartości siada zupełnie. Podobny stres jest w pracy i w różnych sytuacjach społecznych. Ostatecznie kobiety zostają same i są osamotnione, bo partner je porzuca, a z kontaktów towarzyskich zrezygnowały.

Red.: Kobiety podejmują to trudne wyzwanie zrozumienia natury własnych emocji?

JW.: Trzeba zapytać psychologów. Rozmawiając z tymi, które ja spotykam, czasem sugeruję przyjrzenie się, co tak naprawdę dzieje się w ich życiu. Niektóre są tak znerwicowane, że nie potrafią o tym myśleć. Chcą poćwiczyć, wyzdrowieć i zapomnieć. I chwała im za to. Ale są też takie, które działają wielotorowo: idą do lekarza, spotykają się z psychologiem, przychodzą na ćwiczenia grupowe i ćwiczą w domu z przyrządem. Każdy ma swój sposób mierzenia się z problemami. Kiedy robi się wszystko, co możliwe aby wyzdrowieć, to już jest sukces, nie wolno odsuwać od siebie problemu, trzeba działać.

     
 
 
Loading




 

Newsletter

 

Horoskop dla mamy

 

Horoskop dziecka

 

Pogoda w Twoim mieście

 

Serwis poleca